Początkowo zawsze gotowałam wodę w czajniku gazowym. Jednak dźwięk tak zwanego gwizdka, który oznajmiał, że woda uzyskała odpowiednią temperaturę, był na tyle irytujący, że postanowiłam poszukać innego rozwiązania. Wcześniej nie korzystałam z czajnika elektrycznego, ponieważ uważałam go za nieekonomiczny i obawiałam się, że gdybym zaczęła taki stosować moje rachunki znacznie by wzrosły.

Ekonomiczny czajnik elektryczny

Czajniki elektryczne KINGHOFFOdgłosy wydawane przez czajnik dostosowany do palników gazowych były tak irytujące, że postanowiłam znaleźć alternatywę. Okazały się nią czajniki elektryczne KINGHOFF. Przede wszystkim odpowiadał mi fakt, że były one bardzo ekonomiczne. Przede wszystkim wodę gotuję nawet kilkanaście razy dziennie, w związku z czym obawiałam się jak bardzo wzrosłyby mi rachunki za energię elektryczną. Na szczęście, dzięki temu że czajniki pobierały niewielką ilość energii elektrycznej, różnica była praktycznie niezauważalna. Dodatkowo czas gotowania wody w czajniku elektrycznym okazał się znacznie krótszy, niż w czajniku gazowym, co również było dla mnie sporym atutem. Czajnik był dosyć pojemny, w związku z czym mogę zagotować wodę nawet na kilkanaście filiżanek herbaty, bądź też kawy. Czajnik nie wydziela również absolutnie żadnego zapachu. Obawiałam się, że woda będzie później miała posmak plastiku, jednak nic takiego się nie stało. Jestem naprawdę bardzo zadowolona ze swojego nowego nabytku.

Decydując się na zakup czajnika elektrycznego początkowo nie byłam przekonana. Na szczęście okazało się to doskonałym pomysłem. Najważniejszy jest dla mnie fakt, że czajnik jest bardzo cichy. Sporym atutem jest również fakt, że nie pobiera on zbyt dużo energii elektrycznej, w związku z czym moje rachunki za prąd praktycznie nie wzrosły.