W świecie ekonomicznym każdego dnia dochodzi do naprawdę dużych zmian. Jeśli nie mamy pojęcia o rachunkowości i bankowym żargonie zdecydowanie zmiany te mogą nas przytłoczyć. Tak samo było, kiedy do użytku weszły polisy lokacyjne, wszyscy ciesząc się z nowych możliwości zawarli umowy. Jednak co przyniosły zmiany i jak to wpłynęło na atrakcyjność polisolokat? 

Wrobieni w polisolokaty – na własne życzenie?

wrobieni w polisolokatyPrzede wszystkim należy zaznaczyć, na czym polegała początkowa atrakcyjność polis lokacyjnych i dlaczego ludziom wydawały się one doskonałym sposobem na pewne ulokowanie pieniędzy. Zostały one niejako stworzone po to, aby móc ominąć płacony od lokat oszczędnościowych podatek od zysku depozytu. Nie da się ukryć, że nie było to niski podatek, ponieważ wynosił aż 19%. Wymyślono, że jeśli umowa klienta nie będzie zawierana z bankiem, a jedynie z ubezpieczycielem, podatek nie będzie dotyczył zarobionych przez klienta pieniędzy. Jednak okazało się to być jedynie korzyścią chwilową i w 2015 roku weszło rozporządzenie, które jednak nadało polisolokatom podatek w wysokości identycznej jak przy lokatach oszczędnościowych. Dlaczego w tej chwili wszyscy klienci poczuli się wrobieni w polisolokaty? Przede wszystkim nie można zauważyć tego, że polisolokata zawierana na przykładowo 5% nie przyniesie tak wysokiego przyrostu procentowego wpłaconych środków. Trzeba w tym uwzględnić naliczany podatek. Może to zdecydowanie rozczarować. Rozczarowani szczególnie poczuli się ci, którzy po zmianach w polisolokatach chcieli odebrać swoje pieniądze przed upływem czasu określonego w umowie. W takim przypadku w zasadzie klient traci całość swojego wkładu. Minusem w tym przypadku był minimalny czas trwania polisolokaty przez aż sześć miesięcy. Ludzie zrozumieli, że polisolokata to nie okazja na zwiększenie kapitału, a jedynie oszustwo wymyślone przez firmy i banki. Czy jednak nauczono się na błędach i zauważono, że polisolokaty nie są warte naszego zainteresowania?

Nie można nie zauważyć szumu, który powstał właśnie wokół zawartych w ostatnich latach polisolokat. Z całą pewnością niektórzy z nas mogę poczuć się oszukani. Jednak czy przy wnikliwym przeczytaniu regulaminu na samym początku, przed odpisaniem umowy, sytuacja nie byłaby aż tak niekomfortowa?