Wraz z moim ukochanym mężem obchodziliśmy dwudziestą (!) rocznicę ślubu. Trochę już ze sobą wytrzymaliśmy, był to szmat czasu. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało, bo przy dzieciach i codziennym zamieszaniu, jakoś się zacierają granice czasowe. Postanowiłam zorganizować coś takiego małego kameralnego dla nas z tej okazji.

Pieczątki dostał na zeszłą rocznice

pieczątkiMoże będzie to Kraków, bo tam też mieliśmy ślub.Nie chciałam hucznych zabaw, ale po prostu być razem w tym ważnym dla nas dniu. Trzeba było pomyśleć o prezentach. Na zeszłą rocznicę dałam mu pieczątki z krakowa, żeby miał ze swoim imieniem i nazwiskiem. Jak pracuje w przedsiębiorstwie, to takie coś zawsze mu się przyda. Był bardzo zadowolony, i używa ich do dziś. Bardzo mu się przydają, a do tego są ładnie wykonane i stoją jako ozdoba na biurku, jak akurat nie jest w pracy. Jednak na taką okazję, trzeba było wymyślić coś większego, o większej wartości emocjonalnej. Wpadłam na wspaniały pomysł. Mąż lubi kolekcjonować różne trunki. Nie kupię mu alkoholu, ale mogę podarować mu jakąś ładną piersiówkę. Nie taką byle jaką, bo postanowiłam, że wykonam na niej jakieś grawerowanie, i szukałam firmy, która mogła się tym zająć. Udało mi się znaleźć osobę, która robi grawer na metalu. Wymyśliłam piękny napis z podziękowaniami za wspólnie przeżyte lata, bez ani jednej kłótni. I pod spodem nasze imiona i data ślubu łączona z datą rocznicy. Wybrałam taki delikatny grawer, ale i tak będzie się rzucał w oczy. Na pewno postawi go na szafce przy biurku za szkłem. Zawsze tam kładzie wszystkie prezenty ode mnie. Trochę już go znam. Ciekawa jestem, co on dla mnie wybierze.

Mogę się założyć, że będzie to coś z biżuterii, albo też jakieś kosmetyki lub perfumy. Jak się jest już z kimś 20 lat, to już praktycznie nic nie może człowieka zaskoczyć. Zna się drugą osobę od podszewki, i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic.