Ludzie lubią różne zapachy. Moja kuzynka uwielbia zapach skoszonej trawy, wujek lubi zapach swojego psa. Ja lubię praktycznie wszystkie zapachy, i różne perfumy, ale jest jeden szczególny zapach, który doprowadza mnie do szału, i którego nie cierpię ponad wszystko.

Filtry odwróconej osmozy – moja ulga

woda

Jest to chlor, dlatego w moim wypadku baseny odpadają, no chyba, że akurat miałabym katar. Ale jak miałabym katar, to nie mogłabym pływać, bo bym się doprawiła gorzej, więc ten sport u mnie nie wchodzi w grę. Najgorzej, że coraz bardziej chlorują wodę u nas w kranie. Smród zaczyna tak mi się dawać we znaki, że nie mogę sobie z nim poradzić za nic. Szukałam ratunku w różnych miejscach, i byłam nawet w wodociągach, ale mówili, że nic nie da się zrobić, takie są ogólne ustalenia co do składu wody, i nie mogą z nich zrezygnować, ze względu na jedną niepocieszoną osobę. Na szczęście było wyjście. To filtry do wody pitnej, które mnie uratowały. Odrzucają wszystko co niedobre, i przez to woda tak nie śmierdzi. Mam wodę ze sprawdzonego źródła, które dodatkowo jest czyszczone i zmiękczacze wody działają bardzo dobrze. W końcu nie muszę zatykać nosa jak zmywam naczynia, lub idę się umyć, bo to było utrapienie. Takie coś jak filtry odwróconej osmozy uratowały mój marny los. I nie muszę się już o nic martwić. Na prawdę odczuwam wielką ulgę, bo bardzo mi to przeszkadzało. Może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale tak było. Uratowało mnie to uzdatnianie wody i mogę normalnie funkcjonować. Nie czuję się w wodzie jakby mnie przypalali gorącymi węgielkami.

Teraz jest w porządku i jestem bardzo szczęśliwa. Moi znajomi też zauważają różnicę, chociaż mówią, że im to tak nie przeszkadza, i że bez różnicy jak dla nich. No, każdy lubi co innego, a mnie przynajmniej nie śmierdzi w domu chlorem.